Układ sił w tabeli w ostatnich tygodniach wyraźnie się przetasował. W efekcie sobotnie starcie w Szczecinie urasta do rangi meczu o konkretne stawki — jego wynik może realnie wpłynąć na końcowy układ miejsc w ligowej klasyfikacji.

Warto cofnąć się do 8. kolejki, kiedy oba zespoły mierzyły się w Tczewie. Wówczas Sambor zajmował solidną 5. pozycję, a Pogoń plasowała się dopiero na 9. miejscu. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej — drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli, a dystans między nimi wynosi zaledwie trzy punkty. To najlepiej oddaje, jak bardzo zmieniła się dynamika rozgrywek.

Jesienne spotkanie było niezwykle wyrównane i zakończyło się minimalnym zwycięstwem tczewianek — różnicą jednej bramki. Tamten triumf nie zapoczątkował jednak dobrej serii. Wręcz przeciwnie — Sambor wpadł w głęboki kryzys, notując aż osiem kolejnych porażek, zarówno w lidze, jak i w Pucharze Polski. Reakcja władz klubu była szybka — do sztabu szkoleniowego dołączył Szymon Kmieć, znany m.in. z pracy w Handballtic Gdynia, który wsparł Justynę Dominik. Dodatkowo w lutym szeregi zespołu zasiliła wypożyczona ze Startu Elbląg Paulina Peplińska.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Przełamanie przyszło w połowie marca, po czterech miesiącach bez zwycięstwa. Sambor pokonał wtedy SMS ZPRP I Płock 24:16, pokazując wyraźne oznaki odbudowy formy.

Choć w ostatniej kolejce tczewianki musiały uznać wyższość ENEA Piłka Ręczna Poznań (25:28), mecz miał dwa oblicza — słabszą pierwszą połowę i znacznie lepszą drugą. Na szczególne wyróżnienie zasłużyła Peplińska, która zdobyła sześć bramek i coraz wyraźniej zaznacza swoją rolę w zespole.

Liderkami Sambora pozostają niezmiennie Wiktoria Łosiak, notująca średnio 4,7 trafienia na mecz, oraz Aleksandra Puckowska ze średnią 3,9 gola. Coraz odważniej o sobie przypomina również Kiwatrowska — tylko w 2026 roku zdobyła już 21 bramek, potwierdzając rosnącą formę.

Po serii czterech kolejnych porażek Pogoń wreszcie się przełamała — i to w najlepszym możliwym stylu. Szczecinianki sięgnęły po komplet punktów nie z byle kim, lecz z rywalem z ligowego topu — ENEA Piłka Ręczna Poznań. To zwycięstwo ma szczególną wagę, bo przy Twardowskiego każdy punkt może okazać się na finiszu sezonu bezcenny. Tym bardziej że dół tabeli wyraźnie się spłaszczył — obecnie aż trzy zespoły legitymują się identycznym dorobkiem punktowym.

Bohaterką spotkania była Koprowska, która przeciwko wyżej notowanemu przeciwnikowi zdobyła aż dziewięć bramek i była nie do zatrzymania. Świetnie wspierała ją Chrapusta — siedem trafień i nagroda MVP przyznana przez kibiców mówią same za siebie. Coraz odważniej w ofensywie poczynają sobie także Oleśkiewicz na kole oraz Wiśniewska na rozegraniu, co daje trenerowi coraz więcej opcji w budowaniu ataku. W bramce Pogoń może liczyć na niezawodną Luniakę.

Na uwagę zasługuje również wyraźna różnica w dyspozycji Pogoni w zależności od miejsca rozgrywania meczu. W Szczecinie zespół prezentuje się solidnie — cztery zwycięstwa w ośmiu spotkaniach to wynik, który może budować. Zupełnie inaczej wygląda to na wyjazdach, gdzie w ośmiu próbach udało się wygrać tylko raz. To aspekt, który w końcówce sezonu może mieć kluczowe znaczenie w walce o utrzymanie i jak najwyższą lokatę.

Wszystko wskazuje więc na to, że sobotnie spotkanie w Szczecinie będzie czymś więcej niż tylko kolejną ligową kolejką. To bezpośrednie starcie drużyn o zbliżonym potencjale, które w ostatnich tygodniach przeszły zupełnie różne drogi, ale dziś znajdują się niemal w tym samym miejscu. Sambor próbuje odzyskać stabilizację po trudnym okresie, Pogoń z kolei chce pójść za ciosem i potwierdzić, że ostatnie zwycięstwo z Poznaniem nie było przypadkiem.

W tak wyrównanej części tabeli margines błędu praktycznie nie istnieje — jeden mecz może zmienić bardzo wiele. Dlatego w Szczecinie można spodziewać się twardej walki od pierwszej do ostatniej minuty, w której o wyniku zadecydują detale.

SPR Pogoń Szczecin – Energa Sambor Tczew, sobota, 28 marca, godz. 19:00, hala MOSRiR, ul. Twardowskiego 12b, wstęp wolny. Bezpłatna transmisja tutaj.