W sobotę o godzinie 14:00 hala przy Twardowskiego będzie areną starcia drużyn z dwóch różnych światów ligowej tabeli. Z jednej strony gospodynie – szczecinianki – które wciąż szukają stabilizacji, rytmu i przede wszystkim bezcennych punktów pozwalających wydostać się ze strefy spadkowej. Z drugiej – rozpędzone kielczanki, zespół, który w obecnym sezonie przegrał zaledwie trzykrotnie i z dużym prawdopodobieństwem zakończy rozgrywki na ligowym podium.
Zawodniczki ze Świętokrzyskiego od pierwszych kolejek prezentują konsekwencję i dojrzałość w grze, które pozwalają im realnie myśleć o zakończeniu sezonu w top 3. W obecnej kampanii LCK są jedną z najrówniej punktujących ekip w stawce. Co istotne, jako jedyne potrafiły odebrać punkty liderkom z ELMAS KPS APR Radom, pokonując je wyraźnie 36:27 – wynik, który odbił się szerokim echem w środowisku. Mało tego, podopieczne Szymona Żaby-Zabińskiego odprawiły także faworyzowaną ekipę z MTS Żory 26:19, udowadniając, że potrafią narzucić swoje warunki nawet silniejszym rywalkom.
Siłą kielczanek jest zbilansowany atak i odpowiedzialność rozłożona na kilka ogniw. Prym strzelecki wiodą Magdalena Berlińska oraz Julia Grzesista – obie ze średnią przekraczającą pięć bramek na mecz. To zawodniczki, które nie boją się brać ciężaru gry na siebie w kluczowych momentach. Wtóruje im Nikola Leśniak, która w tym roku zdobyła już 29 bramek, a od początku sezonu uzbierała ich łącznie 68. Jej dynamika i skuteczność z drugiej linii stanowią istotny element ofensywnej układanki.
Korona ma kilka wyraźnych atutów. Na pewno groźne są w rzutach z drugiej linii, dobrze funkcjonuje ich rozegrania, a skrzydła potrafią skutecznie wykorzystywać swoje sytuacje. To zespół, który potrafi grać cierpliwie i konsekwentnie. My jednak skupiamy się na sobie i wiemy, że przy dobrej organizacji w obronie i skuteczności w ataku możemy pokonać Koronę na własnym parkiecie.
– oceniła Laura Zdziebłowska.
W ostatniej serii spotkań kielczanki potwierdziły swoją wysoką formę, pewnie pokonując we własnej hali tegorocznego beniaminka – Start Pietrowice Wielkie 39:27. Wynik końcowy może sugerować jednostronne widowisko, jednak rzeczywistość – szczególnie w pierwszej połowie – była znacznie bardziej wymagająca dla gospodyń. Przez pierwsze trzydzieści minut gra zespołu z Kielc falowała. Pojawiały się przestoje w ataku pozycyjnym, brakowało cierpliwości w budowaniu akcji, a defensywa nie funkcjonowała z typową dla tej drużyny agresją i organizacją. Beniaminek bez kompleksów wykorzystywał chwilę dekoncentracji rywalek, utrzymując kontakt bramkowy i zmuszając faworytki do większego wysiłku, niż mogłoby się wydawać przed pierwszym gwizdkiem.
Na pewno cieszą trzy punkty, ale nasza gra zwłaszcza w pierwszej połowie nie byłą najlepsza. Chociaż prowadziliśmy czterema bramkami mam wiele zastrzeżeń do skuteczności. W drugiej części poprawiliśmy grę w defensywie i dzięki temu wyprowadzaliśmy kontrę w pierwsze oraz drugie tempo i był zdecydowanie lepiej.
– podsumował dla Radia Kielce trener Korony – Szymon Żaba Żabiński.
W pierwszym starciu obu ekip w obecnym sezonie górą we własnej hali były kielczanki. Kontrolowały przebieg wydarzeń przez większą część meczu, prowadząc niemal od pierwszych minut. W końcówce jednak zabrakło im świeżości i chłodnej głowy, co skrzętnie próbowały wykorzystać zawodniczki Pogoni. Szczecinianki aż trzykrotnie miały piłkę, która mogła doprowadzić do remisu – każda z tych akcji trzymała kibiców w napięciu do ostatnich sekund. Ostatecznie zabrakło detalu: precyzji, cierpliwości, może odrobiny szczęścia.
W pierwszym meczu zabrakło nam skuteczności i lepszej finalizacji akcji. Musimy popracować nad wykończeniem, podejmować lepsze decyzje w kluczowych momentach i zachować więcej spokoju pod bramką rywalek. Ważne będzie też utrzymanie tempa gry w ataku pozycyjnym i konsekwencja w realizacji założeń. Jeśli dołożymy do naszych akcji większą skuteczność wierzę, że tym razem przechylimy wynik na naszą korzyść.
– powiedziała Laura Zdziebłowska.
Wtóruje jej Wiktoria Gierasimow, która w tamtym meczu zanotowała rekordowe 16 trafień w meczu: „Kluczowym elementem było wykorzystanie własnych okazji – to właśnie skuteczność zdecydowała w ważnych momentach”.
To właśnie takie momenty pokazują, jak niewielka jest różnica między zespołami z dwóch biegunów tabeli. Kielczanki mają dziś komfort pozycji w czołówce, ale Pogoń udowodniła już, że potrafi postawić się wyżej notowanemu rywalowi. Jeśli szczecinianki zdołają przełożyć ambicję i waleczność na większą skuteczność w decydujących fragmentach meczu, sobotnie starcie może być znacznie bardziej wyrównane, niż sugeruje ligowa klasyfikacja.
W wywiadzie dla strony klubowej trener grantowo-bordowych Oskar Serpina zapowiada walkę o zwycięstwo:
Musimy zagrać bardzo konsekwentnie i wystrzegać się prostych błędów własnych. Przy dobrej skuteczności w ataku i mocnej, agresywnej obronie możemy pokusić się o zwycięstwo. Taktycznie będziemy dobrze przygotowani — najważniejsza będzie realizacja założeń na boisku. O mentalność jestem spokojny. W ostatnim meczu ligowym drużyna udowodniła, że potrafi walczyć do ostatniej minuty o jak najlepszy rezultat z wyżej notowanym rywalem.
Warto też podkreślić, że Pogoń znacznie pewniej czuje się w tym sezonie we własnej hali. Przed szczecińską publicznością trzykrotnie inkasowała komplet punktów, a kilka innych spotkań rozgrywanych przy Twardowskiego trzymało kibiców w napięciu do ostatnich minut. To właśnie domowy parkiet bywa dla szczecinianek dodatkowym atutem – większa pewność w ataku, odważniejsza gra w defensywie i energia płynąca z trybun często pozwalają im wejść na wyższy poziom intensywności. Jeśli chcą myśleć o przełamaniu i powiększeniu dorobku punktowego, trudno o lepszy moment, by potwierdzić, że własna hala to ich twierdza.
Grając u siebie, czuję, że kibice dodają nam energii i motywacji, co przekłada się na lepszy rytm gry, zwłaszcza w kontratakach. Dodatkowo znajomość parkietu sprawia, że czujemy się pewniej w najważniejszych momentach meczu
– oceniła Wiktoria Gierasimow.
Historia rywalizacji obu zespołów jest długa i – co najciekawsze – niezwykle wyrównana. Od 2011 roku kielczanki i Pogoń mierzyły się ze sobą czternastokrotnie na różnych szczeblach rozgrywek: od Superligi, przez Puchar Polski, aż po Ligę Centralną Kobiet. Bilans? Idealna równowaga. Zarówno zespół z Kielc, jak i szczecinianki mają na koncie po siedem zwycięstw.
To statystyka, która najlepiej oddaje charakter tej konfrontacji. Niezależnie od aktualnej formy czy miejsca w tabeli, bezpośrednie mecze tych drużyn rządzą się własnymi prawami. Bywały spotkania jednostronne, ale nie brakowało też zaciętych pojedynków rozstrzyganych w końcówkach, często jednym trafieniem lub obroną w kluczowym momencie.
Dziś, mimo że sytuacja w tabeli wydaje się faworyzować kielczanki, historia pokazuje jasno – w tej rywalizacji nie ma miejsca na przedwczesne kalkulacje. Siedem do siedmiu to bilans, który aż prosi się o kolejną emocjonującą odsłonę. Pytanie tylko, która ze stron przechyli szalę na swoją korzyść i zapisze na swoim koncie symboliczne „ósme” zwycięstwo.
Przekonamy się o tym już w najbliższą sobotę 7 marca, początek zawodów o godz. 14:00. Hala MOSRiR, ul Twardowskiego 12b, wstęp wolny. Bezpłatna transmisja dostępna tutaj.