Kontuzja tuż przed startem sezonu to jeden z najtrudniejszych scenariuszy dla sportowca – zwłaszcza dla rozgrywającej, która na boisku musi nie tylko rzucać, ale i dyrygować grą zespołu. Dla Laury Zdziebłowskiej ten cios był podwójnie bolesny. Nowo pozyskana zawodniczka Pogoni Szczecin, która miała rozpocząć swój debiutancki sezon w granatowo-bordowych barwach, doznała urazu ręki jeszcze przed inauguracją ligi. Zamiast walki o punkty – operacja, rehabilitacja i miesiące spędzone poza boiskiem. Utalentowana rozgrywająca w grudniu wróciła do treningów i wszystko wskazuje na to, że może pojawić się na boisku już w pierwszym meczu rundy wiosennej ze Startem Pietrowice Wiekie. O kulisach tego trudnego okresu, mentalnych wyzwaniach i nadziejach na najbliższe miesiące rozmawiamy z Laurą Zdziebłowską.
Kontuzja wydarzyła się tuż przed startem sezonu. Czy pamiętasz moment, w którym zdałaś sobie sprawę, że to coś poważnego i że czeka Cię dłuższa przerwa?
Niestety w moim przypadku sytuacja nie była od samego początku klarowna, żyłam więc nadzieją, że kontuzja wyklucza mnie na maksymalnie 2/3 spotkania i nie spowoduje u mnie dłuższej przerwy w rozgrywkach.
Decyzja o operacji nigdy nie jest łatwa. Jak przebiegał proces leczenia i czy od początku wiedziałaś, że zabieg jest nieunikniony?
To była dla mnie trudna decyzja, którą musiałam podjąć rozważnie z myślą o własnym zdrowiu i dalszym rozwoju. Diagnozowanie mojej kontuzji trwało nieco ponad 3 tygodnie, co spowodowało że miałam czas aby „oswoić” się z myślą o na tamten moment z najgorszym czyli operacją. Nie mniej jednak liczyłam na to i wierzyłam, że będzie to dużo szybszy proces rekonwalescencji.
Rehabilitacja bywa monotonna i wymagająca psychicznie. Co było dla Ciebie w tym czasie najtrudniejsze – ból, brak gry czy poczucie bycia „obok” zespołu? Jakie wsparcie otrzymałaś od koleżanek z zespołu i sztabu szkoleniowego w trakcie rekonwalescencji?
Tak, to prawda rehabilitacja była bardzo monotonna i frustrująca, oprócz sportowo ograniczała mnie również w życiu codziennym. Nie będę ukrywać że był to bardzo trudny i wymagający dla mnie okres, który był kolejnym sprawdzianem mojej cierpliwości i konsekwencji. Najtrudniejszy jednak był fakt, że nie mogłam pomóc drużynie walczyć o założone przed sezonem przez nas cele i siłą rzeczy byłam bardziej „obok” niż razem z drużyną. Natomiast w czasie kiedy ja nie byłam fizycznie w stanie pomóc dziewczynom na boisku, one wspierały mnie i nie pozwoliły mi zapomnieć że jestem częścią tego zespołu, jestem im ogromnie za to wdzięczna. Oczywiście dostałam również wsparcie od sztabu szkoleniowego i zarządu. Miałam zapewnioną pomoc fizjoterapeutyczną oraz psychologiczną za co również jestem bardzo wdzięczna.
Wszystko wskazuje na to, że możesz wystąpić w pierwszym meczu rundy wiosennej. Jak oceniasz swoją aktualną dyspozycję i gotowość do rywalizacji?
Tak, wracam wraz z rozpoczęciem rundy wiosennej z czego naprawdę ogromnie się cieszę. Temat kontuzji to dla mnie przeszłość za którą nie chce się obracać, jestem głodna gry i walki razem z drużyną o założone cele. Razem z dziewczynami ciężko i konsekwentnie trenujemy, jesteśmy w naprawdę dobrej formie. Pierwsza runda była dla nas trudna, ale właśnie takie momenty budują zespół, czuję że w drugiej odwrócimy karty na naszą korzyść.