Aktualności

Wyraźna dominacja MKS-u Kusego Szczecin w hicie kolejki

Dziesiąta kolejka rozgrywek o mistrzostwo drugiej ligi pod dyktando MKS-u Kusego. Szczecinianki już do przerwy zdobyły dwadzieścia bramek prowadząc w całym meczu bardzo pewnie i zdecydowanie. MKS Brodnica, który przed tą serią zajmował bardzo wysoką trzecią pozycję, grał jakby w innej lidze. Po tym meczu można wysunąć wniosek, że ligę zdecydowanie zdominowały dwie drużyny: lider z Gdyni i wicelider z Grodu Gryfa.

Niemniej, faworyt ze Szczecina potrzebował trochę czasu, aby udowodnić swoją wyższość nad rywalkami z Brodnicy. Przewaga gospodyń uwidoczniła się w najmniej oczekiwanym momencie, czyli po dwuminutowym upomnieniu dla Julii Kokolus. MKS grał zdecydowanie szybciej w ofensywie. W ich akcjach widać było pewien pomysł, a przede wszystkim łatwość w dochodzeniu do pozycji rzutowych. Wart odnotowania była za to akcja indywidualna Aleksandry Antosik. Najniższa na parkiecie zawodniczka gości zdecydowała się na rzut z biodra z dalszej odległości i piłka zatrzepotała w siatce.

Z minuty na minutę między słupkami rozkręcała się Katarzyna Zimny. W pewnym momencie w jednej tylko akcji popisała się aż dwoma skutecznymi obronami i to w sytuacjach sam na sam. Choć zespół przyjezdny przegrywał dość wyraźnie (9:15), trener zdecydował się podjąć ryzyko. Wysunięta obrona na nic się jednak zdała. Wynik ani drgnął, bynajmniej nie na korzyść brodniczanek. Pojawiła się za to niezliczona liczba błędów, która kończyła się kontrami szczecinianek. Efekt: przewaga już 10 trafień.

Podopieczne Barbary Bieleckiej i Magdaleny Michniewicz na drugą część spotkania wyszły trochę zdekoncentrowane. Zdobyły bramkę dopiero w 34. minucie i to ze stałego fragmentu. Rywalki niewiele jednak zrobiły, aby wykorzystać niemoc rzutową Kusego. Odmienić przebieg wydarzeń miało ustawienie w obronie. Indywidualnie pilnowane były Wiktoria Stefaniak i Weronika Wilanowska. Brodniczanki nadrabiały dystans właściwie tylko dzięki „siódemkom”.

Przyjezdnym grało się o tyle trudniej, że częściej siadały na ławce kar. Tylko w drugiej części takich zdarzeń mieliśmy aż cztery. Nic dziwnego, że pod koniec rywalizacji wszystko wróciło do normy sprzed przerwy (28:18). Brawa należały się Martynie Bróździe, etatowej wykonawczyni rzutów z siódmego metra (4/5). O różnicy poziomu niech zaś świadczy akcja z 52. minuty meczu. Gospodynie, grające jedną mniej, dosłownie w kilka sekund doszły do pozycji rzutowej po odzyskaniu piłki w obronie. Stanęło na wyniku 35:21.

MKS Kusy Szczecin – MKS Brodnica 35:21 (20:11)

MKS Kusy Szczecin: Zimny (0/1), Mocarz (0/1) – Gierat 4 (1/1), Tkaczuk 2, Wilanowska 2 (1/1), Komorniak 3, Dziuba 4 (1/1), Kwiatkowska 6, Roszkiewicz 1, Stefaniak 5 (1/1), Kokolus 4 (1/1), Gaszewska 1 (1/1), Ciepłowska 2, Marszałek 1, Gotzmann, Izdebska.
Karne: 6/8.
Kary: 8 min. (Kwiatowska, Kokolus, Gotzmann, Izdebska – 2 min.).

MKS Brodnica: Seroka, Sielska – Gajtkowska 1, Gołębiewska, Panter 2, Mroczek Goerke, Michalska, Końpa 2, Panek, Antosik 2 (0/1), Grabińska 1, Kolczyńska, Brózda 9 (4/5), Szczepińska 4.
Karne: 4/6.
Kary: 14 min. (Antosik – 4 min., Panter, Końpa, Panek, Brózda, Szczepińska – 2 min.).

Autor:
Krzysztof Kempski